Rząd chce ograniczyć magazyny energii. Czy nowe przepisy zablokują rozwój?

Rząd chce ograniczyć magazyny energii. Nowe przepisy mogą zablokować rozwój?

Nowy projekt przepisów budowlanych wywołał burzę w branży OZE. W sieci pojawiły się nagłówki o „zakazie” magazynów energii. Choć formalnego zakazu nie ma, rząd proponuje regulacje, które mogą poważnie zahamować rozwój domowych instalacji. Dlaczego te pomysły budzą tak duże kontrowersje?

Co proponuje rząd?

W lipcu 2025 roku do konsultacji społecznych trafił projekt rozporządzenia, który wprowadza nowe wymagania techniczne dla magazynów energii. Przepisy miałyby zacząć obowiązywać od 20 września 2026 roku. Projekt obejmuje zarówno nowe inwestycje, jak i rozbudowę istniejących obiektów – choć w tym drugim przypadku tylko w zakresie modernizowanej części.

Ważna informacja: inwestycje zgłoszone przed wejściem w życie nowych regulacji będzie można realizować według dotychczasowych zasad. To daje czas do września 2026 roku na zgłaszanie i budowę magazynów energii bez dodatkowych barier.

Czy to faktycznie zakaz?

Nie, to nie zakaz – ale dodatkowe wymogi, które mogą sprawić, że wiele osób zrezygnuje z inwestycji. Koszty i formalności mogą stać się na tyle uciążliwe, że domowe magazyny energii przestaną być atrakcyjne dla przeciętnego inwestora. To właśnie dlatego w debacie publicznej pojawiły się mocne określenia o „blokadzie rozwoju”.

Bezpieczeństwo czy nadregulacja?

Rząd tłumaczy nowe zasady względami bezpieczeństwa. Jednak eksperci wskazują na brak logiki w podejściu ustawodawcy. Samochód elektryczny z baterią o pojemności 60–80 kWh może stać w garażu bez dodatkowych wymagań. Tymczasem magazyn energii o pojemności 21 kWh miałby wymagać specjalnego pozwolenia i spełniania surowszych norm. Różnica w ryzyku? Minimalna.

Samochód z instalacją LPG potrafi magazynować energię równą setkom kWh. Na powierzchniowych parkingach czy w przydomowych garażach stoi bez przeszkód, mimo że ryzyko ulatniania się gazu jest realne. Tymczasem domowy magazyn energii o pojemności 21 kWh miałby wymagać specjalnego pozwolenia. Trudno nie zauważyć tu sprzeczności.

Technologia jest coraz bezpieczniejsza

Dzisiejsze magazyny energii – zwłaszcza te oparte o ogniwa LFP (litowo-żelazowo-fosforanowe) – uchodzą za jedne z najbezpieczniejszych rozwiązań na rynku. Ryzyko zapłonu czy wybuchu jest bardzo niskie i zwykle wiąże się dopiero z poważnym uszkodzeniem urządzenia. W praktyce tradycyjne źródła energii, jak gaz czy paliwa ciekłe, generują większe zagrożenie.

Samochód czy magazyn – gdzie tu logika?

Coraz częściej pojawia się trend wykorzystywania samochodów elektrycznych jako mobilnych magazynów energii. Dzięki technologii V2H i V2G mogą one nie tylko pobierać prąd, ale także oddawać go do budynku lub sieci. W takim scenariuszu samochód z akumulatorem 70 kWh byłby prawnie traktowany łagodniej niż stojący obok niego domowy magazyn energii o pojemności 25 kWh. To pokazuje, jak niespójne są obecne propozycje.

Co dalej?

Projekt rozporządzenia znajduje się na etapie konsultacji i jego treść może się jeszcze zmienić. Do września 2026 roku można inwestować na dotychczasowych zasadach. Później – jeśli rząd nie złagodzi zapisów – pojawią się dodatkowe bariery techniczne i formalne.

Podsumowanie

– Nie ma mowy o całkowitym zakazie, ale proponowane regulacje mogą utrudnić rozwój rynku.
– Do września 2026 roku obowiązują stare zasady – warto to wykorzystać.
– Nowe przepisy traktują magazyny energii surowiej niż np. butle gazowe czy samochody elektryczne.
– Ostateczny kształt regulacji zależy od wyniku konsultacji publicznych.

Related Posts